Koledzy od branży lotniczej

Aby nieco ochłonąć po poważnym wpisie dotyczącym ACTA, proponujemy zapoznanie się z dorobkiem naszych blogowych kolegów po fachu, zajmujących się branżą lotniczą.

Żeby sprawdzić, co u naszych druhów słychać, wystarczy wejść na blog Loty i turystyka. Wbrew pozorom nie jest to najlżejsza lektura na świecie – redakcja stara się dostarczać przede wszystkim newsów z branży i rzetelnych komentarzy. Znajdziecie tam głównie informacje o nowościach na rynku linii lotniczych – zarówno dotyczących producentów maszyn, przewoźników, jak i przedstawicieli pokrewnych branż, np. obsługi lotniskowej.

Czy warto? Naszym zdaniem warto. Czemu warto? Ponieważ to dawka rzetelnych informacji, przydatnych zwłaszcza dla osób, które podróżują często – nieważne w jakim celu. Jeżeli zatem chcecie być na czasie z najświeższymi trendami w lotnictwie, wiecie, gdzie szukać dobrych treści. Zachęcamy do sprawdzenia Lotów i turystyki, a następnie wrócenia na naszego bloga. Jeśli spodoba Wam się polecana strona, w przyszłości napiszemy o innych, równie ciekawych, a może nawet lepszych.

Mamy nadzieję, że nieco ochłonęliście po całym zamieszaniu z ACTA – i że cała sprawa zakończy się pomyślnie dla Polaków. Tymczasem życzymy miłej lektury bloga i zapraszamy do rychłego powrotu na naszą stronę.

foto: Puddy UK / Flickr CC

Opublikowano Samoloty | Otagowano , , | Skomentuj

ACTA – nasze stanowisko

ACTA – popieramy czy nie? Warto się ustosunkować. Milczenie może przecież zostać odebrane za cichą zgodę.

Tymczasem: nie, nie zgadzamy się z podpisaniem ACTA. Dlaczego? Z kilku powodów.

Po pierwsze – za dużo tu możliwości nadużyć. Gdzieś zapodziało się domniemanie niewinności; teraz celem inwigilacji może być każdy, kogo firma podejrzewa o naruszenie jej praw autorskich. Nie trzeba dowodów, żeby stracić np. swój sprzęt komputerowy. To metoda potencjalnej brudnej walki politycznej lub ekonomicznej, pozwalająca pozbyć się konkurencji w świetle prawa.

Po drugie – za dużo tu tajemnic. Nie podoba nam się, że o ACTA świat dowiedział się w zasadzie tydzień temu, choć prace były prowadzone od lat. Nie podoba nam się, że nawet niektórzy politycy nie mieli wglądu w to, nad czym głosują. Nie podoba nam się, że politycy jawnie kłamią, np. o tym, że wszystkie kraje członkowskie UE podpisały ACTA już przed nami.

Po trzecie – za dużo tu ignorancji. Za dużo lekceważenia obywateli przez polityków, za dużo lekceważenia przez nich samej ustawy. Wszystko wskazuje na to, że większość polityków nawet nie zapoznała się z ACTA, a teraz nie wykazuje najmniejszej chęci zapoznania się z rzeczową krytyką.

Powodów do nienawidzenia ACTA znaleźlibyśmy jeszcze wiele, ale myślimy, że tyle wystarczy. Mówimy stanowczo: NIE.

Opublikowano Ciekawe | Otagowano , | Skomentuj

Dlaczego morze jest słone?

Zastanawialiście się kiedyś nad tym pytaniem? Przecież to jedna z najbardziej oczywistych prawd na świecie: morze jest słone. Tymczasem przez tysiąclecia ludzie nie wiedzieli dlaczego.

Pierwsze teorie były ujmująco proste i… w pewien sposób logiczne. Otóż w najdawniejszych wierzeniach sądzono, że morska woda jest boskim potem – wszak pot jest słony, o czym wiedzieli już ludzie z najdawniejszych czasów. Późniejsze poglądy były równie ciekawe, choć nieco bardziej, można powiedzieć, naukowe. Otóż uważano, że woda rzeczna wypłukje sól z lądów i znosi ją do morza. No dobrze, ale czemu w takim razie same rzeki nie są słone? Na to pytanie nie potrafiono odpowiedzieć.

Badania nad morską wodą i przyczyną jej zasolenia prowadzono przez ostatnie 400 lat – na rozmaite sposoby, mniej lub bardziej wiarygodne naukowo. Szybko odkryto, że sól soli nierówna; w morskiej wodzie można znaleźć ponad 50 jej rodzajów.

No dobrze, ale koniec końców, dlaczego woda morska jest słona? Odpowiedź jest zaskakująco prosta: bo zawsze tak było, od czasów ukształtowania się oceanów na Ziemi. Do wód oceanicznych stale dostarczane są jony chlorkowe, wydzielające się w procesach geologicznych. Ich wysokie stężenie sprawia, że woda jest słona. Dlaczego z czasem nie staje się mniej słona? Ponieważ jony są stale wymieniane na nowe. Zasolenie mórz i oceanów pozostaje niemal niezmienne od początków świata.

foto: Gringaespanola / Flickr CC

Opublikowano Ciekawe | Otagowano , , , | Skomentuj

My tu sobie strajku-strajku, a pasażer czeka

Chyba tylko pracownik sektora publicznego potrafi zaaprobować strajk jako formę sprzeciwienia się pracodawcy i walki o swoje. Dlaczego? Piszemy na przykładzie zapowiadanego strajku celników.

Kupiliście tanie bilety lotnicze na 10 stycznia? Czekacie z niecierpliwością na swoją podróż? No cóż – niecierpliwość, czy ogólnie podenerwowanie, są jak najbardziej na miejscu. Wszak służba celna zapowiedziała… protesty. Mówiąc dosadniej – strajk. Przeciw czemu? Przeciw temu, że policjanci dostają podwyżki, a celnicy nie. Przeciwko… niesprawiedliwości społecznej.

Problem z niesprawiedliwością społeczną jest taki, że próby walczenia z nią uderzają najczęściej w zwykłych ludzi. W tym przypadku – także w linie lotnicze działające na Okęciu, we władze portu – i tym podobnych, bezstronnych w tym przypadku, osobników. Pasażerowie są informowani, że powinni być przygotowani na ewentualne opóźnienia, które miałyby być wynikiem protestu – urzędnikom, na których akcja ma wpłynąć, nie grożą żadne utrudnienia.

Właśnie to mamy na myśli, mówiąc że tylko jeden pracownik sektora publicznego może zrozumieć drugiego pracownika, która wybiera strajk jako formę protestu. U „prywaciarzy” sytuacja jest prosta: nie podobają się warunki – możemy o tym podyskutować. Albo osiągniemy konsensus, albo niezadowolony pracownik poszuka innego pracodawcy. To nie tak, że pracodawca jest panem życia; pracownik oferuje swój czas i umiejętności w zamian za pieniądze. To uczciwa wymiana. Inaczej jest w przypadku urzędników, którzy często obsadzają zbyteczne stanowiska, nie ponoszą odpowiedzialności finansowej za swoje czyny, a do tego są przeświadczeni, że zwolnienie z pracy lub jej dobrowolna zmiana to jakiś koniec świata.

Nie lubimy strajków – nawet w tych rzadkich przypadkach, kiedy popieramy motywy strajkujących. Teraz jednak nie dość, że ich nie wspieramy, to jest szansa, że nasze drogie bilety lotnicze Lufthansa, zakupione miesiące temu, okażą się bezużyteczne. Życzymy wszystkim sfrustrowanym pracownikom, aby znaleźli sposób walki o swoje, którego podstawą nie byłoby szkodzenie zwykłym ludziom, którzy także mają mnóstwo spraw do załatwienia.

foto: Wikipedia

Opublikowano Turystyka | Otagowano , , , , | Skomentuj

Zmęczenie materiału

Każdemu czasem zdarzy się poczuć przytłaczające zmęczenie. Poniekąd fizyczne, poniekąd psychiczne. Zmęczenie, które sprawia że chciałoby się rzucić to, co aktualnie robimy, i znaleźć się gdzieś daleko, gdzie wszystko będzie można zacząć od nowa.

Takie odczucia pojawiają się głównie po długich okresach pracy, których nie przerywa nawet doroczny tygodniowy urlop. Jeżeli popadasz w pracoholizm – do czego sam z pewnością niechętnie się przyznasz, jeśli w ogóle – możesz poczuć nawet skrajne wyczerpanie. Jak wtedy odpocząć? Posiedzieć przy telewizorze? Iść do teatru? Wyjechać na krótkie i tanie wycieczki? Odpowiedź nie będzie taka prosta.

Jakikolwiek sposób spędzania wolnego czasu wybierzesz – niech będzie on jak najbardziej odległy od twojej pracy. I nie mamy przez to na myśli tylko tego, że dyrektor kina nie powinien relaksować się na całonocnym maratonie filmowym. Chodzi o to, aby odciąć się od pracy; całkowicie od niej odgrodzić. A to oznacza odcięcie od Internetu (przez który możemy sprawdzić służbową pocztę), od telefonu (przynajmniej służbowego), a także od branżowej prasy, jeśli jej śledzenie wiąże się z naszymi obowiązkami. Oczywiście, po powrocie do swoich zadań będziemy musieli uzupełnić zaległości, ale właśnie o to chodzi – aby na czas wypoczynku absolutnie nic nie przypominało nam o pracy.

Jeśli spełnimy ten warunek, to, w jaki sposób będziemy odpoczywać, nie będzie już takie istotne. Róbmy to, co lubimy – jeśli naszym hobby jest sklejanie modeli, poświęćmy mu nieco czasu, jeśli są nim podróże, udajmy się do ciekawego miejsca. Warto wypocząć w ten sposób – to znaczy będąc odciętym od życia zawodowego – choćby przez kilka dni. Tutaj z pomocą przychodzą wyjazdy na weekend, wizyty w muzeach, teatrach i kinach, imprezy. Forma jednak nie ma znaczenia; liczy się treść. A ta musi być pozbawiona tego, co sprawia że czujemy zmęczenie.

foto: Ian Munroe / Flickr CC

Opublikowano Turystyka | Otagowano , , | Skomentuj

Morze jesienią?

Liście zaczynają chrupać pod nogami – czy to dobry moment, aby wybrać się na wycieczkę nad morze? Na pierwszy rzut oka – niekoniecznie. Na drugi… hm, czy widziałeś kiedyś morze jesienią?

Autokary, samoloty, samochody czy pociągi – każdy środek transportu jest dobry, żeby udać się na wymarzone wakacje. Zarezerwuj więc bilet na wycieczkę nad morze, jeśli nie udało ci się spędzić wakacji w taki sposób, jak sobie wcześniej zaplanowałeś. Nie musisz odświeżać strony – nie ma tutaj błędu. Tak, sugerujemy wypad nad morze jesienią. Deszczową, ponurą jesienią. Dlaczego? Ponieważ nigdy dotąd nie miałeś okazji zobaczyć morza przy takich warunkach, a jest to widok o wiele bardziej majestatyczny niż ten, który pamiętasz z letnich wojaży.

Jakie jest morze jesienią? Zimne. Wzburzone. Nieprzewidywalne. Przerażające i piękne jednocześnie. Brzmi tandetnie? Ale takie nie jest. Odwiedź Kołobrzeg i wespnij się na szczyt latarni, a przekonasz się, że widok jest o wiele bardziej inspirujący niż płaska tafla błękitu pod bezchmurnym, słonecznym niebem. Przespaceruj się po pustych plażach, odwiedź molo, poczuj melancholijną atmosferę tego miejsca, które jeszcze miesiąc temu tętniło życiem.

Choć to może wydawać się nieprawdopodobne, nadmorskie okolice są znacznie ciekawsze i piękniejsze jesienią i zimą niż latem. To nie tania reklama – to jej absolutne przeciwieństwo. Ale żeby się o tym przekonać, musisz samemu zdecydować się na ten dość nietypowy wyjazd. Nie będzie szczególnie ciepło. Nie będzie kolorowo. Będzie jednak majestatycznie i zdumiewająco – i dlatego lepiej niż w przypadku standardowych, przewidywalnych wyjazdów wakacyjnych. Kup więc bilety Sindbad, lub innego przewoźnika oferującego przejazdy nad morze, i zaznaj nowych, wartych poznania wrażeń.

foto: aimeeorleans / Flickr CC

Opublikowano Turystyka | Otagowano , , | Skomentuj

Jedziesz nad morze? Zarezerwuj nocleg online

Jeżeli wybierasz się nad morze – polskie lub jakiekolwiek inne – zorganizuj sobie nocleg za pośrednictwem Internetu.

W ciągu kilkunastu minut możesz zarezerwować pokój w większości hoteli na całym świecie – korzystając z internetowego systemu rezerwacji. Wiele stron, które znajdziesz po krótkich poszukiwaniach w Google, umożliwia wykupienie noclegu w tysiącach placówek najróżniejszych rodzajów. Nie są to tylko najlepsze, starannie wyselekcjonowane hotele, które osuszą twój portfel z ostatnich groszy, ale również skromniejsze lokale, idealne dla podróżników, których priorytetem jest podróż i zwiedzanie, a nie wypoczynek w możliwie najbardziej luksusowych warunkach.

W większości z portali, o których mowa, dostępne są zarówno hotele w Polsce, jak i innych krajach europejskich, a nawet w krajach z innych kontynentów. Przy wyborze lokalu możesz kierować się opiniami innych użytkowników lub obiektywnym rankingiem, który pozwoli ci poznać wszystkie zalety i wady danego miejsca. Sama rezerwacja zajmie ci kilka minut – dokonanie jej jest proste i zajmuje mniej czasu, a także kosztuje mniej niż złożenie zamówienia przez telefon.

Jak wykonać rezerwację? Wybierz hotel, określ datę pobytu, liczbę pokojów i liczbę osób, które w danych pokojach zamieszkają. Jeżeli we wskazanym okresie placówka będzie dysponowała wolnymi pokojami, możesz zagwarantować sobie nocleg, dokonując opłaty przez Internet. W ten sposób zorganizujesz sobie pobyt wakacyjny w dowolnym miejscu na Ziemi, w ciągu – dosłownie – kwadransa.

Zamawianie hotelowych pokojów przez Internet to przydatne i łatwe w obsłudze narzędzie, idealne dla każdego podróżnika. Nieważne, czy jesteś wprawionym turystą, który ma za sobą setki tysięcy kilometrów podróży, czy nowicjusz; z pewnością będziesz zadowolony z usług portali umożliwiających rezerwację przez Internet.

Opublikowano Turystyka | Otagowano , | Skomentuj

Opony – odpowiedzialność kierowcy

Żyjesz na południu Polski? Wybierasz się samochodem nad morze – albo w inną, równie daleką podróż? Zadbaj o bezpieczeństwo zarówno swoje, jak i innych uczestników ruchu drogowego.

Jak możesz to zrobić? Kupując markowe opony od dobrych, cenionych, sprawdzonych producentów, takich jak Goodyear, Michelin, Yokohama czy Bridgestone. Wiedz bowiem, że zaopatrując się w tańsze zamienniki, wyglądem bardzo przypominające oryginały, niepotrzebnie narażasz się na niebezpieczeństwo. Dlaczego?

Tanie opony, wykonane z gorszej jakości półproduktów i w technice opóźnionej o kilkanaście lat w stosunku do tej, którą stosują liderzy branży, cechują się zarówno mniejszą wytrzymałością, jak i gorszymi osiągami. Oznacza to, że choć wydasz na nie jednorazowo mniej pieniędzy, to w dłuższej perspektywie poniesiesz większe koszty, będąc znacznie szybciej zmuszonym do zakupienia nowego zestawu ogumienia. Nie wspominając o tym, że tańsze zamienniki podnoszą ryzyko wypadku.

Słabsza technika wykonania bieżników, gorsze odprowadzanie wody spod kół, wydłużona droga hamowania, szybsza ścieralność, głośniejsza praca i mniejsza przyczepność do podłoża – oto cechy opon, które znajdziesz po zaskakująco atrakcyjnych cenach w sklepach dla „oszczędnych” kierowców. W trakcie dokonywania zakupu nie zostaniesz jednak o tym wszystkim poinformowany – dlatego dla własnego dobra powinieneś samodzielnie zdobyć wszystkie niezbędne informacje o danym modelu opon przed dokonaniem zakupu. Dobierz opony adekwatne do nawierzchni, po jakiej będziesz się poruszał przez większość czasu, a także dostosowane do warunków pogodowych panujących w Twojej okolicy.

Zakup opon jest, wbrew pozorom, czynnością wymagającą dużej odpowiedzialności. Dobierając niewłaściwy rodzaj ogumienia ryzykujesz wpadnięcie w poślizg czy brak możliwości wyhamowania pojazdu na tyle szybko, by uniknąć wypadku. Narażasz tym samym nie tylko siebie, ale i swoich pasażerów, innych kierowców, a także przechodniów. Pamiętaj o tym wszystkim, gdy przyjdzie czas wymiany opon. Dokonaj rozsądnego zakupu, a rzekomo wysokie koszta szybko zwrócą się z nawiązką.

Opublikowano Samochody | Otagowano , , , | Skomentuj

Polecą głowy za brak kontroli bagażu

Pracownikom służby bezpieczeństwa lotniska w hawajskim Honolulu grożą surowe kary za niewystarczająco dokładne kontrolowanie bagażu.

TSA, czyli amerykańska agencja bezpieczeństwa transportu, której głównym zadaniem jest zapewnienie spokojnej podróży osobom kupującym bilety lotnicze, obiecuje że nad pracownikami odpowiedzialnymi za kontrolę bagażu na lotnisku w Honolulu już wkrótce rozpęta się piekło. Jak wykazało wewnętrzne śledztwo, rozpoczęte po otrzymaniu zgłoszenia o nieprawidłowościach, całe mnóstwo walizek należących do pasażerów po odprawie przenoszono do luku bagażowego samolotów bez uprzedniego prześwietlenia. Sytuacja winnych jest tym gorsza, że ich zaniedbania miały miejsce w okresie zwiększonego zagrożenia atakami terrorystycznymi.

Ponad trzydzieści osób straci pracę, a kolejnym kilkunastu grożą kary dyscyplinarne. Kierownictwo lotniska już poszukuje pracowników, którzy zastąpią poprzednią ekipę. Obecnie zastępują ją pracownicy tymczasowi. Jak podaje portal Airwise.com, o wadze rzetelnej kontroli bagażu świadczy fakt przechwycenia w 2011 roku dwóch bomb wysłanych do Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem firm kurierskich.

Jak widać, często krytykowana przez Amerykanów TSA nie zamierza zmniejszyć środków bezpieczeństwa, nawet mimo stale podnoszonych zarzutów o naruszanie godności pasażerów. Niezależnie od tego, czy podróżny wybiera standardowe, czy tanie loty, musi liczyć się z możliwością dokładnego przeszukania lub prześwietlenia na skanerze pozwalającym widzieć przez ubranie. Jak dowodzą niezależni specjaliści do sprawy ochrony, kontrowersyjne metody TSA są zarówno poniżające, jak i nieskuteczne. Agencja nie zamierza jednak zmieniać swoich metod działania.

foto: Thomas Tolkien

Opublikowano Samoloty | Otagowano , , , , | Skomentuj

Parkowanie przy lotnisku

Jak zorganizować sobie tanie miejsce parkingowe na najdroższych i najbardziej zatłoczonych parkingach świata?

Jeżeli nie jesteś na bieżąco z ewolucją branży transportowej, prawdopodobnie uważasz że parkowanie przy lotnisku nie jest zbyt dobrym pomysłem. Jeszcze kilka lat temu miałbyś absolutną rację – wówczas pozostawienie samochodu w pobliżu terminalu groziło ogromnymi mandatami i odholowaniem wozu w bliżej niesprecyzowanym kierunku. Czasy się jednak zmieniają. Na lepsze.

Rezerwacja miejsc parkingowych przez Internet umożliwia zajęcie miejscówki z wyprzedzeniem i za niską cenę, dzięki czemu nie jesteś zmuszony korzystać ze środków transportu takich jak taksówka czy autokar, gdy planujesz podróż lotniczą. Oddalone o wiele kilometrów od centrów miast lotniska do dziś sprawiają duży kłopot pasażerom wybierającym się w podróż z dużą ilością bagażu. Jeżeli posiadasz samochód – dzięki internetowym stronom parkingów twoje problemy szybko dobiegną końca.

Zamów miejscówkę na parkingu, opłać ją przelewem online i w określonym dniu przyjedź samochodem na lotnisko. Zostaw go w dobrych rękach na strzeżonym terenie i udaj się w podróż życia, a kiedy wrócisz – dojedź z powrotem do domu własnym, wygodnym pojazdem. To najprostsze i najefektowniejsze rozwiązanie dla każdego, kto uważa że dojazd na lotnisko jest największą uciążliwością związaną z korzystaniem z linii lotniczych.

foto: Michael Gil / Flickr CC

Opublikowano Samoloty | Otagowano , , | Skomentuj